EVOIA by Lorigine- NOWA ODSŁONA MARKI

Cześć Dziewczyny♥
nowa seria EVOIA od marki Lorigine jest naprawdę piękna! W jej skład wchodzą:
◊Day Cream ( krem na dzień )
◊Shower Oil ( olejek pod prysznic )
◊Active Gel ( żel pod prysznic )
◊Eye Essence ( esencja pod oczy )
◊Gommage Bubble Mask ( maseczka do twarzy )
◊Revital Natural Peeling ( peeling do twarzy )
Kosmetyki można kupić w drogeriach Natura oraz na stronie www.lorigine.pl Ceny wahają się do 60zł. Jakość,wydajność,konsystencje i zapach urzekły mnie i obecnie są to moi faworyci w codziennej pielęgnacji. Warto zaznaczyć, że kosmetyki chronią skórę przed zanieczyszczeniami środowiska miejskiego. 

 

Krem na dzień ma aksamitną konsystencję, szybko się wchłania, idealnie sprawdza się pod makijaż, nie pozostawia tłustego filmu, nawilża. Skóra jest gładka i miękka w dotyku. Zawiera filtry UVA/UVB SPF15. Zachwyca zapachem, pachnie kwiatowo-morską nutą. Świeży i orzeźwiający aromat umila jego stosowanie. Dobrze łączy się z mineralnym podkładem i nie powoduje jego rolowania.

 

Esencja pod oczy o nietłustej i gęstej konsystencji szybko się wchłania, ma działanie nawilżające i łagodzące. Wygładza i regeneruje skórę wokół oczu. Lekko napina, nie podrażnia i nie uczula. Skóra pod oczami jest wyciszona i ukojona. Zawarty w esencji kompleks minerałów działa łagodząco. 

Aplikacja maseczki wprawia mnie w błogi nastrój, beztłuszczowa receptura o konsystencji musu umila pielęgnację. Nakładamy i rozsmarowujemy mus, który zamienia się w lekką piankę, po 10 minutach nadmiar usuwamy za pomocą wacika. Stworzona na bazie wody termalnej, zawierającej kompleks minerałów maska ma działanie łagodzące i zapewniające skórze fizjologiczną równowagę oraz witalność. Maseczka nawilża, odświeża skórę, pozostawiając ją gładką i matową.

Peeling na bazie wody termalnej zawierającej minerały ma gęstą konsystencję z wyczuwalnymi drobinkami i nasionami lnu. Masując skórę usuwamy pozostałości makijażu, odświeżamy skórę oraz złuszczamy wierzchnią warstwę naskórka. Skóra po umyciu jest gładka i nawilżona. 

Kremowa konsystencja żelu, a później pojawiająca się puszysta piana uprzyjemnia mi kąpiel. Łagodnie oczyszcza i energetyzuje skórę. Nie zaburza naturalnego pH skóry. Świeży zapach dość długo utrzymuje się na skórze. Skóra po kąpieli nie wymaga balsamu. Olejek do kąpieli zawiera 5 drogocennych olejków- macadamia, avocado, jojoba, chia, babasu, które zapewniają odżywcze,nawilżające,regenerujące i łagodzące działanie. Olejek w kontakcie z wodą zamienia się w pianę, która oczyszcza i koi skórę. Skóra po kąpieli jest nawilżona, gładka, odżywiona, miękka. Balsam nie jest konieczny po kąpieli. 

Czekam na Wasze opinie czy u Was sprawdziły się te perełki…

 

Recenzja kosmetyków Lorigine

Dziewczyny♥

marka wywodzi się z Francji, oferuje szeroką gamę kosmetyków do makijażu i paznokci. Opracowane formuły kosmetyków oparte są na starannie wyselekcjonowanych minerałach. Minerały zawarte w kosmetykach poprawiają kondycję skóry poprzez utrzymywanie poziomu nawilżenia, chronią skórę przed promieniami UVA/UVB, przeciwdziałają niedoskonałościom skóry, optymalizują pracę gruczołów łojowych, działają przeciwzapalnie, zmniejszają widoczność zaczerwienień i zmarszczek. Kosmetyki są wegańskie, nie testowane na zwierzętach. Możemy je zakupić w drogeriach Rossmann. Półka cenowa nie należy do najtańszych i waha się do 80 zł. Miałam przyjemność testować naprawdę dużo kosmetyków i pokażę Wam te, które uważam za warte wypróbowania. Jedynie pędzel nie stał się moim ulubieńcem, ponieważ nie spełnia swojej funkcji.

Podkład wygładzająco-kryjący jest przeznaczony dla każdego rodzaju cery, dopasowuje się do karnacji, stapia się ze skórą, nie ma efektu maski, lekka konsystencja ujednolica, wygładza i matuje skórę, współpracuje z pudrem matującym. Nie wysusza skóry i nie roluje się.

Rozświetlacz w kremie o gęstej konsystencji niestety szybko zastyga i trudno go rozsmarować. Trzeba umiejętnie się nim posługiwać, aby nie narobić sobie plam, mocna pigmentacja rozświetla skórę i nadaje jej zdrowego blasku.

Fixer to innowacyjna mgiełka utrwalająca makijaż. Formuła oparta na bazie wody źródlanej bogatej w minerały i składniki aktywne odświeża i utrwala makijaż. Lekka konsystencja szybko się wchłania, pozostawia delikatny i transparentny film. Makijaż pozostaje nienaruszony przez kilka godzin.

Baza utrwalająca do cieni o olejowej konsystencji potrzebuje troszkę czasu, aby się wchłonąć, dzięki niej cienie sypkie lepiej przylegają do powieki, baza wzmacnia ich kolor. Cienie dobrze się blendują, można budować krycie i intensywność.

Gęsta konsystencja pomadki dobrze rozprowadza się po ustach, dość szybko zastyga, ale nie wysusza i nie uwidacznia suchych skórek, nie skleja ust, nadaje intensywny matowy kolor, komfortowo się ją nosi, aplikator pozwala na precyzyjny makijaż. Jest nieco wymagająca, ponieważ ładnie wygląda jedynie na zadbanych i nawilżonych ustach.

Cień do brwi o sypkiej i aksamitnej konsystencji oraz matowa formuła przypadła mi do gustu. Umiejętna aplikacja pozwoli nam na uzyskanie oczekiwanego efektu, brwi wygladają naturalnie mimo wyraźnego zaznaczenia/zagęszczenia. Testowałam odcień nr 14 i dla mnie był idealny, bo mam ciemne włoski.

Cienie do powiek o delikatnej, miałkiej i jedwabistej konsystencji idealnie się blendują. Kolory są napigmentowane, uzyskujemy efekt glow, powieka delikatnie się mieni. Dzięki technologii mikronizacji minerałów cienie ślicznie połyskują i dość długo utrzymują się na powiece. Są bardzo wydajne, mała gramatura pozwala na wypróbowanie wielu kolorów.

Pędzel do aplikacji pudru jest wykonany z włosia syntetycznego taklon. Pędzel zdecydowanie nie przypadł mi do gustu, twarde włosie nie jest w stanie rozprowadzić mineralnych sypkich produktów. Włosie jest zbite i nieprzyjemne dla buzi. Produkt osadza się w jednym miejscu na włosiu i trudno jest go rozprowadzić. Przykro mi ale nie polubiliśmy się. 

Co najbardziej wpadło Wam w oko?
Macie już jakieś doświadczenia z kosmetykami tej marki?

 

Naturalne kosmetyki, w które warto zainwestować

Dziewczyny,

Mydlane rewolucje to mała manufaktura z Kraśnika. Mydła są wytwarzane ręcznie z naturalnych składników. Do mydeł nie są dodawane konserwanty,sztuczne spieniacze czy utwardzacze. Przyjazne są dla nas proste składy a niewielka ilość składników zmniejsza ryzyko powstawania alergii, podrażnień lub zaczerwienień. Jeśli macie kłopoty z wysuszoną skórą lub potrzebujecie solidnej dawki nawilżenia ten post jest dla Was. Bardzo lubię, kiedy marki przykładają wielką wagę do tego, co wychodzi spod ich rąk, dlatego sięgam po kosmetyki z polskich mydlarni. W kąpieli towarzyszyły mi mydełka: czarnuszkowe, jogurtowe, pomarańczowe. Przyznam się że w łazience mam aromaterapeutyczną szafeczkę, w której chomikuję swoje skarby. Wszystkie mydełka delikatnie oczyszczają skórę, nawilżają, działają odprężająco. Ja używam je do mycia całego ciała i nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez nich.

Krótko opiszę Wam skład i działanie mydełek(opis producenta). Mydło czarnuszkowe odmładza, zabliźnia, przyśpiesza gojenie ran. Wygładza i napina zmarszczki. Wykazuje działanie antyseptyczne, antybakteryjne oraz odprężające. Jest naturalnym lekarstwem na łuszczycę, egzemę oraz AZS. Przeznaczone jest do cery dojrzałej, mieszanej i problematycznej. Skład: olej z czarnuszki, masło shea, oliwa z oliwek, olej kokosowy, olej rycynowy, jedwab, czarnuszka, mika, olejek zapachowy.

Mydełko pomarańczowe obłędny zapach zawdzięcza olejkowi eterycznemu-pomarańczowemu i goździkowemu. Dzięki papryce, imbirowi i kurkumie. Przyprawy oprócz walorów kolorystycznych nadają pielęgnujących właściwości – papryka (uelastycznia, wygładza i ujędrnia), imbir (rozgrzewa, pobudza krążenie, zmniejsza widoczność blizn), kurkuma (redukuje stany zapalne, reguluje pracę gruczołów łojowych, ułatwia walkę z przebarwieniami). Skład: oliwa z oliwek, olej kokosowy, masło shea, olej ryżowy, olej rycynowy, papryka, imbir, kurkuma, goździk, eteryczny olejek pomarańczowy, eteryczny olejek goździkowy.

Mydło jogurtowe poprawia kondycję skóry, regeneruje i pobudza ją do odnowy. Zawarte w nim proteiny doskonale zmiękczają naskórek i wygładzają. Węgiel aktywny dodany do mydła pełni funkcję oczyszczającą i ściągającą. Przeznaczone jest do codziennej pielęgnacji cery mieszanej, wrażliwej i problematycznej. Skład: oliwa z oliwek, olej kokosowy, masło shea, olej ryżowy, olej rycynowy, jogurt, węgiel aktywny, mika, olejek zapachowy.

Jestem miło zaskoczona tym, że pielęgnacja może być przyjemna i zabawna. Piszcie czy znacie markę Mydlane Rewolucje.

Paleta do konturowania twarzy Ideal Face Contouring INGRID Cosmetics

Dziewczyny♥

w ramach kontynuacji współpracy barterowej miałam przyjemność testować nowość marki INGRID Cosmetics i w moje ręce trafiło trio do konturowania. INGRID Cosmetics to marka wysokiej jakości kosmetyków kolorowych, dla nowoczesnych i pełnych energii kobiet. Kosmetyki są przystępne cenowo i możemy je zakupić w drogerii Hebe. Makijaż wykonany sprawdzonymi kosmetykami sprawia, że wyglądamy świetnie. Myślę, że warto mieć w swojej łazience kosmetyki uniwersalne.

Paleta do konturowania właśnie jest takim kosmetykiem. Zachwyca mnie piękny zapach i ogromne opakowanie. Najsłabiej oceniam pigmentację różu, pomimo wypróbowania wielu pędzli od syntetycznych po naturalne nie uzyskałam koloru na policzku. Bronzer i rozświetlacz pozytywnie mnie zaskoczył, lepsza pigmentacja, bronzer stapia się ze skórą, nie tworzy plam ani smug, rozświetlacz łatwo się rozprowadza, subtelnie połyskuje i rozświetla twarz.

Krótka, lecz treściwa opinia mam nadzieję, że pomoże Wam dobrać dla siebie kosmetyk idealny.

Piszcie w komentarzach czy już poznałyście tę paletę.

Co o nim myślę-krem na blizny

Dziewczyny,
o marce Solange Laboratories już wspominałam na swoim blogu. Dziś krótko opiszę jak sprawdził się u mnie krem do redukowania blizn. Na rynku do tej pory brakowało kosmetyków, które są dedykowane problemom skórnym, stworzone linie kosmetyków oparte są na sprawdzonych surowcach, aby były bezpieczne i skuteczne. Może Was zainspiruje do wypróbowania. Krem należy stosować codziennie, aby uzyskać oczekiwany efekt, przeciwwskazaniem do jego aplikacji jest uszkodzona skóra, która po prostu szczypie.
Lekka konsystencja szybko się wchłania, nie pozostawia tłustego filmu. Zapachu nie umiem określić jest bardzo przyjemny. Krem nakładam punktowo na przebarwienia po przebytym trądziku oraz na blizny na nogach po wrastających włoskach po depilacji. Przy dłuższym stosowaniu skóra stała się rozjaśniona, nawilżona i wygładzona. Unikalne połączenie składników aktywnych sprzyja poprawie wyglądu istniejących blizn i przebarwień a więc:
Bawełna, która regeneruje naskórek oraz chroni przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi
Hydroxyprolisilane(aktywator młodego kolagenu) przyśpiesza gojenie się ran
Pantenol regeneruje skórę i wycisza stany zapalne
Skwalan uelastycznia, regeneruje oraz wspomaga redukcję przebarwień
Witamina E to antyoksydant neutralizujący wolne rodniki, zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry oraz spowalnia zmiany już występujące. Krem nie zawiera silikonu, sztucznych zapachów ani barwników. Aplikując go na większe partie ciała myślę o nogach nie jest zbyt wydajny.
Podsumowując, kolejny krem marki Solange Laboratories spełnia swoje zadanie i u mnie się sprawdził. Piszcie w komentarzach czy znacie nowość tej firmy.

Pielęgnacja skóry kosmetykami BIOLONICA

Dziewczyny♥

BIOLONICA to polska firma kosmetyczna zajmująca się produkcją kosmetyków opartych na roślinnych komórkach macierzystych. Jako zwolenniczka naturalnych metod pielęgnacji ucieszyłam się, że mam okazję bliżej im się przyjrzeć. Jeśli jesteście ciekawe czy się u mnie sprawdziły zapraszam do dalszej części wpisu.


Krem pod oczy

Kremik przeznaczony jest do każdego typu skóry po 30-tce. Urocze opakowanie z pompką ułatwia jego aplikację. Kremowa lekka formuła pięknie pachnie i szybko się wchłania. Nie pozostawia lepkiej warstwy. Idealnie sprawdza się pod makijaż. Krem nie wywołał u mnie podrażnienia ani innego dyskomfortu. Regularne stosowanie łagodnie wpływa na kondycję naszej delikatnej skóry pod oczami, skóra z czasem staje się miękka, odżywiona i nawilżona. Trzy najważniejsze składniki kremu, które zbawiennie wpływają na naszą skórę:

›roślinne komórki macierzyste z jabłoni mają za zadanie chronić komórki naskórka i skóry właściwej przed starzeniem, regenerują naszą skórę i bronią ją przed szkodliwym wpływem środowiska
›ekstrakt z grejpfruta dzięki witaminie C działa odprężająco i tonizująco, wzmacniając przy okazji słabe naczynka krwionośne. Rozjaśnia i rozświetla skórę.
›masło Shea posiada właściwości nawilżające, natłuszczające i wygładzające.

Cenię go wydajność, jabłuszkowy zapach i odżywcze działanie.

Krem do rąk

Tubka regeneracyjno-odżywczego kremu cieszy oko ze względu na prosty design i łatwość aplikacji. Krem jest dla mnie idealną propozycją, gdyż moja skóra dłoni ze względu na częste mycie wymaga szczególnej pielęgnacji. Lekka, nietłusta konsystencja szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustego filmu. Krem zmniejsza uczucie suchości i szorstkości skóry. Nawilża, odżywia, regeneruje, chroni skórę przed działaniem czynników zewnętrznych. Formuła oparta na naturalnych roślinnych surowcach przekonuje mnie, że jest to dobry wybór i będę mogła cieszyć się skórą, która na dłużej pozostanie w dobrej kondycji.

Podsumowując, kosmetyki marki Biolonica pozostaną ze mną na dłużej, wykorzystane komórki macierzyste z jabłoni (stem cells) są odkryciem w naturalnej pielęgnacji. Dzięki niej nasze komórki mają szansę na autonaprawę, regenerując się i odnawiając. Kosmetyki możemy zakupić za przystępną cenę na stronie producenta; dodam, że marce przyznano Certyfikat Kobieca Marka Roku 2018, za stworzenie kosmetyków, które wzbogacają rynek kosmetyczny o nowe rozwiązania. Marka również oferuje kosmetyki dla mężczyzn.

 

 

Ulubieńcy ostatnich kilku tygodni

Dziewczyny,

coraz częściej sięgam po naturalne i polskie kosmetyki, które kuszą mnie zapachami, składami, fakturami i to że są wykonane ręcznie. W ostatnich tygodniach miałam okazję zapoznać się z kilkoma polskimi markami, które zdecydowanie skradły moje serce, opisane przeze mnie kosmetyki mają swoją premierę na moim blogu. Post dedykuję miłośniczkom naturalnych składów i nietuzinkowych zapachów.

Manufaktura ”Z natury lepsze” jest niewielką firmą, która tworzy naturalne kosmetyki, w ofercie odnajdziemy kule do kąpieli, cukrowe peelingi, musy, mydła i oleje. Wszystkie są produkowane ręcznie, bez konserwantów, sztucznych barwników i aromatów. Są wegańskie i wegetariańskie.

Serum Geranium&Szałwia jest olejowej konsystencji o ziołowym delikatnym zapachu, szybko się wchłania w skórę. Pozostawia delikatny tłusty film. Idealny dla skóry suchej i mieszanej. Kilka tygodni regularnego stosowania sprawi że skóra stanie się nawilżona, jaśniejsza i wygładzona.  Serum działa antyoksydacyjnie. Moje obawy co do zapychania strefy T nie były uzasadnione, ponieważ olejek nie wywołał u mnie żadnych dodatkowych niedoskonałości ani wysypu krostek. Najlepiej stosować go jednak na noc, aby pozwolić mu się dobrze wchłonąć. Jego zaletą jest lekka konsystencja, sprawnie działająca pipetka, wydajność oraz cena.

Dzięki witaminie C i E oraz olejowi z orzechów laskowych, olejku makadamia, olejku arganowego, olejku z czarnej porzeczki, olejku jojoba działamy kompleksowo na skórę; czyli uelastyczniamy,regenerujemy,wygładzamy,zmiękczamy,natłuszczamy,rozjaśniamy przebarwienia i łagodzimy stany zapalne.

Lekki mus Grejpfrut&Lawenda to połączenie masełka z puchem, zapach jest świeży, wyczuwalne są nuty lawendy.  W zetknięciu ze skórą mus rozpuszcza się, szybko wchłania się w skórę, nie pozostawia tłustej warstwy. Jest to uniwersalny kosmetyk, należy go aplikować regularnie; dzięki czemu uzyskamy nawilżoną i odżywioną skórę. Skład musu: masło shea, olej ze słodkich migdałów, olej jojoba, gliceryna, olejki eteryczne grejpfrutowy, lawendowy, witamina E.

Mydełko „Lawendowe Pole” delikatnie oczyszcza, usuwa zabrudzenia i co najważniejsze nie wysusza skóry. Jest to mydło potasowe, które działa antyseptycznie i zmiękczająco. Olejek jojoba,  migdałowy, witamina E dbają o dobrą kondycję skóry. Olejek lawendowy uspakaja, relaksuje i łagodzi nasze nerwy.

Kosmetyki kupimy na stronie producenta.

 

Ajeden to mała rodzinna manufaktura mydła i miodu. Faktura, kształt, zapach mydełek cieszą moje oko. Urzekają mnie pachnące, kolorowe kwadraciki, które mają w sobie same dobro.

Mydełka robione są metodą „na zimno” czyli łączy się ze sobą składniki w niskiej temperaturze, tak aby jak najwięcej dobrodziejstw olei roślinnych i innych dodatków pozostała w mydle. Następnie mydełka leżakują od 4-6 tygodni, ich skład jest oparty na olejach, bez sztucznych barwników, zapachów, konserwantów lub substancji, które utwardzają czy spieniają mydło.

Mydełko z pyłkiem pszczelim oraz mydełko z czekoladą sprawdziły się u mnie rewelacyjnie. Uwielbiam ich używać:) 

Oba mydełka delikatnie się pienią, cudownie pachną, skutecznie doczyszczają skórę, nawilżają, natłuszczają, są idealne do każdego rodzaju skóry. Uelastyczniają skórę, wzmacniają naturalną barierę ochronną skóry. Mydło czekoladowe pozostawia delikatny film na skórze, który odpowiednio nawilża i odżywia.

Skład mydełka z pyłkiem pszczelim: zmydlony zrównoważony olej palmowy, kozie mleko, zmydlony olej kokosowy, olej rycynowy, pyłek pszczeli.

Skład mydełka czekoladowego: zmydlona oliwa z oliwek, kozie mleko, zmydlone: olej kokosowy, olej z otrąb ryżowych, nierafinowane masło kakaowe, gorzka czekolada, zmydlony olej rycynowy, zrównoważony olej palmowy, kakao.

Mydełka są w cenie około 20zł, dostępne na stronie producenta.

Krem do rąk Make me Bio jest kosmetykiem w 100% naturalnym, bez konserwantów, sztucznych zapachów ani barwników. Pachnący kremik zapakowany jest w smukłym pojemniczku z pompką, składniki zawarte w kremie działają nawilżająco, kojąco, regenerująco. Krem bogaty jest w naturalne olejki i masła; oliwa z oliwek, masło mango, masło kakaowe, ta mieszanka uelastycznia, odżywia i wygładza skórę dłoni. Zapach jest delikatny, skóra dłoni po aplikacji staje się miękka i gładka.

Peeling z migdałami i białą glinką zauroczył mnie fakturą, innowacyjny proszek w połączeniu z wodą lub mlekiem delikatnie oczyszcza i złuszcza skórę. Skóra po aplikacji staje się gładsza, odświeżona i ujednolicona. Pozostałe składniki takie jak owies, cynamon, olejek z pestek słonecznika działają antybakteryjnie, przeciwzapalnie i nawilżająco. Idealny dla każdego rodzaju skóry, nie podrażnia i nie uczula.

Kosmetyki dostępne są na stronie producenta oraz drogeriach internetowych.

Dziewczyny, a Wy jakie zużyłyście ostatnio kosmetyki? Piszcie w komentarzach!

BAZA POD MAKIJAŻ WYGŁADZAJĄCO-MATUJĄCA INGRID-CO O NIEJ SĄDZĘ?

Dziewczyny♥

w ramach barterowej współpracy z drogerią horex.pl stałam się testerką kosmetyków, wylosowano dla mnie bazę pod makijaż wygładzająco-matującą marki Ingrid. Krótka, ale rzetelna recenzja mam nadzieję, że zachęci Was do wypróbowania i będziecie tak jak ja zachwycone jej jakością.

Baza zamknięta jest w szklanym pojemniczku z pompką, higieniczna opcja i wydobywamy tyle produktu, ile sobie życzymy. Konsystencja jest gęsta i silikonowa, szybko się wchłania w skórę, cera po aplikacji staje się wygładzona, a pory są mniej widoczne. Formuła jest beztłuszczowa i bez zapachu. Matuje skórę na wiele godzin, nieźle współpracuje z pudrem matującym oraz podkładem mineralnym, który aplikuję codziennie, gdy się maluję. Baza nie wywołała u mnie przesuszenia ani wysypu nowych niedoskonałości, dodatkowo nie zapycha, nie wywołuje zaczerwienienia ani podrażnień.

Warto się nią zainteresować, ze względu na trwałość, łatwość w aplikacji i wydajność. Cena około 20 zł w drogerii www.horex.pl

Napiszcie w komentarzach, czy baza trafiła w Wasze ręce i co o niej sądzicie.

 

Minerały Amilie

Cześć Dziewczyny♥
dziś przyglądamy się marce Amilie Cosmetics, która oferuje kosmetyki w 100% mineralne, pozbawione konserwantów i innych szkodliwych chemicznych dodatków. Dzięki mineralnym produktom skóra swobodnie oddycha, budujemy odpowiednie dla siebie krycie, aplikacja nie sprawia kłopotów. Udało mi się przetestować kosmetyki, dzięki którym uzyskałam lekki i subtelny makijaż. Kosmetyki Amilie zapakowane są w zgrabne plastikowe pojemniczki. Sitka ułatwiają aplikację, dzięki której wysypujemy potrzebną ilość pyłku. Kosmetyki sypkie nakładam metodą stemplową przy użyciu pędzla kabuki.
 Moja opinia:
Podkład Jojoba Cashmere
Konsystencja jest lekka, miałka, drobno zmielona. Możemy budować efekt krycia, nawet do średniego. Głównym zadaniem podkładu jest zapewnienie krycia bez efektu maski, które jest bez zarzutu, moja skóra wygląda na rozjaśnioną, bez mocnego matu. Polubiłam go za trwałość, ale nie uzyskałam zakrycia rozszerzonych porów. Całkiem nieźle współpracuje z pudrem matującym. Zaintrygował mnie jeden składnik, a mianowicie olejek jojoba, który nawilża, działa przeciwzapalnie i wspiera regenerację naskórka. Podkład nie wywołuje podrażnień, uczulenia ani wysypu niedoskonałości. Producent dedykuje go dla cery z pierwszymi oznakami starzenia, jak również do cery trądzikowej, wrażliwej. Chłodne tony brązowo-beżowe dobrze stapiają się ze skórą, niestety w ciągu dnia podkład zbiera się w liniach uśmiechu.

Różo-rozświetlacz Tip Top

Konsystencja jest lekka i jedwabista w kolorze jasno różowym z mieniącymi się srebrnymi drobinami. Srebrno-różowa tafla, która pojawia się na policzku jest dość mocno widoczna. Trzeba uważnie nakładać produkt, ze względu na mocną pigmentację. Uzyskałam efekt rozświetlonych, zdrowych i naturalnych rumieńców. Dołączam do grona jego fanek ze względu na trwałość i pigmentację.

Bronzer Soft-Bronze

Konsystencja jest aksamitna i drobno zmielona, odcień jest matowy bez drobinek. Neutralna tonacja dla mnie okazała się zbyt ciemna. Pojawia się na mojej skórze spora plama i nie jest to zbyt estetyczne. Aplikacja, w tym blendowanie wymaga wprawy, dobrze stapia się ze skórą i jest wodoodporny. Kolor widoczny jest cały dzień, nie wymaga poprawek. Polubiłam go za pigmentację i trwałość.

Puder matujący Angel Dust

Lekki, aksamitny pyłek, który pomimo białego koloru na skórze staje się całkowicie niewidoczny, stapia się ze skórą i nie bieli. Daje matowe wykończenie, ale nie powala trwałością. Moja skóra być może nietypowo się wyświeca, bo tylko w okolicach policzków, a efekt matu utrzymuje się 3-4 godziny. Dość dobrze gruntuje mineralny podkład, delikatnie wygładza cerę. Nieźle współpracuje z różem, rozświetlaczem czy bronzerem. Nie przesusza, nie wywołuje podrażnień i nie zapycha. Odpowiedni jest do każdej karnacji i dla każdego typu cery nawet wrażliwej. Skład pudru: mika i krzemionka. Mika to naturalny minerał, który odbija i rozprasza światło, dzięki czemu ukrywa niedoskonałości i sprawia, że skóra jest rozświetlona. Krzemionka ma działanie silnie matujące. W moim odczuciu puder nie spełnia swojego zadania.

Podsumowując myślę, że warto zainteresować się kosmetykami marki Amilie ze względu na naturalne składy, przystępną cenę, super pigmentację i wydajność. Jednak u mnie te kosmetyki się nie sprawdziły.

Dajcie znać w komentarzach, jaka jest Wasza opinia. 

Pod lupą-Solange Laboratories

Dziewczyny♥

przyglądam się bliżej kolejnej firmie produkującej naturalne kosmetyki. Solange Laboratories– polski producent naturalnych kosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji skóry z problemami. Kosmetyki wyróżniają się indywidualnym podejściem do każdego problemu skóry. Dzięki naturalnym składnikom mam nadzieję że będą skuteczne i nie wywołają podrażnień skóry. Marka oferuje kremy do skóry łuszczycowej, z trądzikiem różowatym, z cerą naczynkową, atopową i bardzo suchą. Nowością, która się wkrótce ukaże to krem na blizny, siniaki i stłuczenia. Miałam przyjemność poznać bliżej dwa kremy: do pielęgnacji skóry z trądzikiem różowatym oraz do skóry bardzo suchej.

Krem do twarzy z trądzikiem różowatym

Gęsta konsystencja kremu szybko się wchłania, nie pozostawia tłustego filmu. Zapach jest dość specyficzny, wyczuwam nutki słodko-ziołowe,które są bardzo subtelne. Krem nie wywołał u mnie podrażnień ani uczulenia. Dzięki przemyślanym i idealnie dobranym składnikom wzmacnia naczynia krwionośne i zmniejsza ich nadreaktywność. Doskonale nawilża i odżywia skórę, łagodzi i redukuje zaczerwienienia, które posiadam na policzkach. Krem pozostawia miękką skórę i miłą w dotyku. Nie matuje, mnie to nie przeszkadza, ponieważ krem aplikuję codziennie podczas wieczornej pielęgnacji.

Składniki zawarte w kremie to:

Bisabolol-działa przeciwzapalnie, przeciwbakteryjnie, łagodzi podrażnienia
Granat-doskonały antyoksydant
Kurkuma-chroni skórę przed czynnikami zewnętrznymi, działa przeciwzapalnie
Winogrono-ogranicza transepidermalną ucieczkę wody chroniąc skórę przed odwodnieniem
Żurawina-wzmacnia naczynia krwionośne oraz działa przeciwalergicznie.

Krem na suchą i zrogowaciałą skórę

Polecany jest do wyjątkowo suchej skóry na piętach, kolanach i łokciach. Najbardziej widoczną różnicę zauważyłam na dłoniach, które z dnia na dzień są bardziej nawilżone i odżywione. Myślę, że kuracja musi być dłuższa, wtedy krem spełnia swoje zadanie. Konsystencja jest mniej gęsta niż wcześniej wspomnianego kremu. Zapach jest przyjemny, najbardziej wyczuwam delikatną woń awokado. Krem szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy, delikatnie natłuszcza skórę. Nie lepi się i jest wydajny. Składniki aktywne w kremie, które regenerują, nawilżają skórę to:

Awokado-regeneruje suchą skórę
Konopia-działa nawilżająco i regenerująco
Pantenol-doskonale nawilża,odżywia skórę oraz działa łagodząco.

Zaletą marki są niewygórowane ceny, około 45zł. Do kupienia na stronie producenta.

Kosmetyki tej marki są moim aktualnym faworytem, przyznam również, że jest to mój must-have, jeśli chodzi o specjalistyczną pielęgnację ciała i twarzy.

Znacie kosmetyki tej marki? Co o nich sądzicie?
Dodam, że moja opinia jest szczera i nie sponsorowana.
 

 

Kosmetyki warte swojej ceny

Dziewczyny,

znacie już marki Calluna Medica i Scandinavia Greenline? Jeśli nie, to zapraszam do dalszej części wpisu♥

Minęło trochę czasu od momentu, gdy otrzymałam paczkę od tych firm i mogę przyznać, że oba kremy bardzo przypadły mi do gustu. W moim przypadku sprawdzają się rewelacyjnie. Już po pierwszym użyciu wiedziałam, że będą to produkty idealne dla mnie. Jest to fantastyczna opcja dla osób, które cenią sobie kosmetyki w pełni naturalne, które nie zawierają parabenów, silikonów czy sztucznych barwników.

Scandinavia GreenLine tworzy naturalne kosmetyki w krótkich partiach, w kosmetykach tej marki znajdziemy tylko naturalne komponenty, wszystkie kosmetyki posiadają certyfikat Ecocert, dzięki czemu są bezpieczne i odpowiednie do każdego rodzaju skóry.

Bezzapachowy krem pod oczy ujął mnie minimalistycznym i eleganckim szklanym opakowaniem. Posiada higieniczną pompkę, dzięki której aplikujemy odpowiednią dawkę kremu. Konsystencja jest gęsta, krem zawiera kofeinę i ekstrat z winogron, które mają poprawiać krążenie i likwidować cienie pod oczami. Dobrze współpracuje z mineralnym podkładem, korektorem i pudrem matującym, który w okolicach oczu nie roluje się i nie zbiera się w zmarszczkach. Krem nawilża i rozjaśnia skórę wokół oczu, delikatnie napina skórę. Krem mnie nie uczulił i nie wywołał podrażnień. Przeznaczony jest do każdego rodzaju cery.

Cena kremu to koszt 80zł, ale myślę że warto w niego zainwestować. Jest świetny i działa rewelacyjnie.

Misją marki Calluna Medica jest zapewnienie naszej skórze wsparcia w utrzymaniu zdrowej i pięknej skóry, eliminowaniu oznak zmęczenia i starzeniu się skóry. W maskach i kremach stosowane są jedynie naturalne składniki najwyższej jakości. Są to kosmetyki luksusowe, krem który dla Was recenzuję kosztuje 240zł.

Opakowanie produktu jest szklane, z pompką dzięki, której aplikujemy potrzebną ilość kremu. Konsystencja jest gęsta, krem bardzo przyjemnie pachnie, dość długo się wchłania, ale dla mnie nie jest to minus, skóra pozostaje miękka i nawilżona.
Dzięki naturalnym składnikom takim jak chmiel, drożdże piwne, szałwia, tymianek krem jest idealny dla skóry mieszanej i tłustej, działa bakteriostatycznie, czyli ogranicza powstawanie wyprysków. Krem rozjaśnia skórę, wycisza drobne niedoskonałości, łagodzi podrażnienia, działa tonizująco, odżywia i rewitalizuje. Niestety nie ma efektu matu. Krem nie wywołał u mnie uczulenia ani podrażnienia.

Dziś przedstawiłam Wam moje odkrycia, które zagoszczą w mojej kosmetyczce na dłuższy czas.

Czy ktoś z Was miał przyjemność testować te produkty?

NaturalMe-naturalne kosmetyki

Cześć dziewczyny♥

początek roku mija mi na testowaniu pokaźnej ilości kosmetyków, odnalazłam wiele perełek i mam wam do opowiedzenia o moich urodowych faworytach. Ten post poświęcony jest marce NaturalMe. Jest to polska marka naturalnych kosmetyków. Przyjrzymy się glince czerwonej i malinowemu peelingowi do ciała. W ofercie marki możemy znaleźć oleje, peelingi, glinki, mydła oraz kosmetyki dedykowane do włosów.

Zbliżająca się wiosna motywuje mnie, aby jeszcze bardziej dbać na co dzień o moją skórę. Malinowy peeling to istne cudo! Olej arganowy i masło shea nawilżają i natłuszczają skórę, olej z malin uwodzi zapachem, używanie go to sama przyjemność. Skóra po peelingu pozostaje miękka, gładka, nawilżona i natłuszczona. Skóra pięknie pachnie i jest miła w dotyku. Nie ma potrzeby aplikować balsamu. Konsystencja jest dość gęsta, wystarczy kropla wody i łatwiej wyjąć kosmetyk z opakowania. Drobineczki cukru i malin rozpieszczają moją skórę i umilają kąpiel.

Glinki genialnie oczyszczają skórę, ponieważ posiadają właściwości absorpcyjne. Jest polecana do cery tłustej, mieszanej i trądzikowej. Glinka czerwona jest bogata w tlenki żelaza, minerały i mikroelementy. Glinka NaturalMe ma sypką konsystencję, którą należy wymieszać z letnią wodą i olejkiem. Pozostawić na 10 minut i umyć twarz ciepłą wodą. Zapach jest słabo wyczuwalny. Glinka oczyszcza i odświeża skórę, ujednolica cerę, rozjaśnia i poprawia koloryt skóry. Skóra pozostaje matowa i gładsza w dotyku.

Pamiętajmy, że jest kilka istotnych zasad, z którymi warto się zapoznać; możemy aplikować glinkę na wybraną partię twarzy np. na strefę T lub policzki, nie dajmy glinkom zaschnąć na skórze, spryskajmy ją hydrolatem i dodajmy koniecznie kilka kropel olejku, po aplikacji glinki należy nałożyć na skórę krem nawilżający, używajmy glinek raz lub dwa razy w tygodniu.

Moja ocena: kosmetyki spełniają swoją funkcję, moja skóra polubiła się zarówno z glinką jak i peelingiem.

Znacie markę NaturalMe? Czekam na Wasze komentarze!

 

Wieczorna pielęgnacja z marką La&Le

La&Le to polska marka kosmetyków naturalnych, których bazą są zioła, maceraty roślinne i ziołowe, odwary i napary. Są robione ręcznie i w małych partiach, termin ich przydatności to około 6-16 tygodni. Kosmetyki są przyjazne dla weganek i nie mają w składzie konserwantów. Opakowania są subtelne o prostej formie. Zwracam szczególną uwagę na kilkuetapową wieczorną pielęgnację, oczyszczoną buzię przygotowuję do dalszych pachnących, przyjemnych zabiegów pielęgnacyjnych, nawilżających i ujędrniających. Zapowiada się całkiem pokaźna recenzja, jeśli jesteście ciekawe to zapraszam do dalszej części wpisu.

Hydrolat z kwiatu rumianku i bławatka bardzo przypadł mi do gustu. Po oczyszczeniu twarzy spryskuję nim twarz. Wydaje mi się, że po aplikacji hydrolatu skóra staje się lekko napięta. Hydrolat ma dość intensywny ziołowy zapach, łagodzi i wycisza zmiany skórne w postaci małych krostek. Koi i odświeża skórę. Nie podrażnił ani nie uczulił mojej skóry. Ze względu na swoje działanie może być stosowany przez osoby z cerą wrażliwą i alergiczną. Przydatność to kilka tygodni, niestety jest mało wydajny i jesteśmy w stanie go zużyć w czasie 6 tygodni.

Masło kawowe pod oczy jest dla mnie odkryciem kosmetycznym, ma fenomenalny zapach kawy!!, gdy tylko unoszę wieczko zapach pojawia się w całej łazience. Konsystencja jest gęsta, na skórze tworzy się tłusty film, który mi zupełnie nie przeszkadza, w końcu to wieczorna pielęgnacja, ważne, aby kosmetyki miały możliwość wchłonąć się i móc sprawić, aby nasza skóra była zdrowa i pełna blasku. Gdy budzę się rano skóra jest nawilżona, wygładzona i zregenerowana. Kofeina zawarta w kremie jest antyoksydantem i to jej zawdzięczam super działanie. Jedynym minusem kremu jest jego ogromny pojemniczek pomimo codziennej i nie oszczędnej aplikacji, nie jestem w stanie zużyć go w ciągu 16 tygodni. Mniejsze opakowanie było mi mile widziane, ponieważ po prostu szkoda tak rewelacyjnego kremiku.

Pomadką, bez której nie wyobrażam sobie pójść spać to pomadka o zapachu pomarańczy. Cudownie pachnie i ma świetny skład. Masło koi moje usta, które szczególnie zimą są spierzchnięte i suche. Składniki, takie jak masło shea, olej kokosowy, wosk pszczeli, olejek eteryczny nawilżają i regenerują. Usta są miękkie, wygładzone i gładkie. Konsystencja jest gęsta, ale nie sprawia kłopotów, gdy ją aplikujemy.

Masło do ciała o zapachu kwiatów magnolii z oliwą z oliwek to aromatyczne masło, które pomaga mi dbać o skórę całego ciała. Aplikować go można też na przesuszone miejsca; łokcie i stopy. Konsystencja jest gęsta, zapach ma kwiatowy z nutką oliwną. Gdy wydobywam masełko z opakowania, na skórze masło zamienia się w pachnący olejek, który szybko się wchłania, nie pozostawia tłustego filmu, a skóra jest miękka, nawilżona i gładka.

Jestem ciekawa, czy naturalne kosmetyki znajdują się w Waszej pielęgnacji i po jakie sięgacie. Czekam na komentarze. 

Wszystkie kosmetyki można kupić na stronie producenta; ceny wahają się od 20-40złotych.

Dodam, że moja opinia jest szczera i nie jest sponsorowana.

 

Peelingi do ciała

Dziewczyny♥

dziś startuję z recenzją na temat peelingów do ciała. Jeśli macie ochotę poznać moich faworytów zapraszam do dalszej części wpisu. Obiecuję, że nie będę zbytnio się rozpisywać, gdyż zapewne jest mnóstwo opinii na blogach kosmetycznych, ale być może moja recenzja przypadnie Wam do gustu.

Peeling kawowy Body Boom jest moim faworytem, ponieważ nawilża, wygładza i pielęgnuje.

Składniki: kawa robusta, brązowy cukier, olejek arganowy, olejek makadamia, olejek migdałowy, sól himalajska, witamina E i czekolada.

Peeling ma sypką, jakby mokrą konsystencję, gdy wysypuję drobiny na rękę to niewiele się osypuje, tym samym skuteczniej nakładam go na skórę. Zapach kawy unosi się w całej łazience, niestety brudzi wannę.

Sposób aplikacji: należy zmoczyć skórę, rozprowadzić kolistymi ruchami, poczekać kilka minut i zmyć delikatnie wodą.

Efekt jaki uzyskałam: skóra jest nawilżona, natłuszczona, odżywiona, wygładzona, miękka, przyjemna w dotyku, gładka, peeling zapobiega wrastaniu włosków po depilacji. Na skórze pozostaje tłusty film, nie ma potrzeby aplikować balsamu.

Pozostałe zapachy to: mięta, cynamon, grejpfrut,banan,imbir&pomarańcza,kokos,truskawka. Cena za 100g/29zł.

Body scrub Strawberry&Guava Nacomi; składniki dzięki, którym moja skóra go uwielbia to: cukier, pestki truskawek które usuwają martwy naskórek i wygładzają, masło shea nawilża i natłuszcza, olej arganowy nawilża i odżywia, olej kokosowy nawilża i wzmacnia ochronną barierę lipidową skóry. Peeling ma gęstą i tłustą konsystencję, gdy wydobywam produkt palcami wyczuwalne są pestki truskawek.

Efekt jaki uzyskałam: skóra jest nawilżona, silnie natłuszczona, odżywiona, wygładzona, miękka, przyjemna w dotyku, gładka, peeling zapobiega wrastaniu włosków po depilacji, na skórze pozostaje tłusty film, nie jest konieczna aplikacja balsamu.

Sposób aplikacji: zmoczyć skórę, wmasować, aż cukier się rozpuści i zmyć skórę wodą.

Pozostałe zapachy:kokos,papaja,miód. Cena 30zł/ 200g

Peeling „Love your body”

Naturalne składniki to: ziarno kawy robusta, olej makadamia, olej arganowy, kakao, cukier, sól morska, witamina E. Zapach kokosa bardzo jest wyczuwalny. Konsystencja peelingu jest bardziej sypka niż Body Boom, trudniej jest nałożyć peeling, ponieważ się osypuje.

Sposób aplikacji: należy zwilżyć ciało, wmasować drobinki kolistymi ruchami, pozostawić na 5-10 minut, spłukać ciepłą wodą.

Pozostałe zapachy to: kawa i truskawka.

Efekt jaki uzyskałam: niestety peeling się u mnie nie sprawdził, gdy nałożyłam go na skórę zapowiadał się wyśmienicie, ale gdy zmyłam to moja skóra była zaczerwieniona, podrażniona, długo po kąpieli utrzymywało się uczucie swędzenia, czułam dyskomfort i brak jakiegokolwiek działania. Najwyraźniej jeden ze składników mnie uczulił.

Cena 15zł/100g

Dziewczyny, moja opinia jest szczera, zaznaczam, że jeśli dany kosmetyk się u mnie nie sprawdził, być może u Was będzie działał bez zarzutu.

 

 

Nowość!Pędzle Hulu

Cześć Dziewczyny♥

niedawno na rynku pojawiła się marka Hulu, która przy współpracy z Danielem Sobieśniewskim stworzyła gamę pędzli dla wszystkich obszarów twarzy. Są idealne, aby nakładać kosmetyki o przeróżnych konsystencjach, włosie jest naturalne lub syntetyczne. Każda z Was znajdzie coś dla siebie, są w miarę przystępne cenowo, można je zakupić w drogeriach internetowych. Wybrałam te pędzle, które zachwyciły mnie najbardziej, gdyż mój makijaż jest subtelny i minimalistyczny. Chciałam się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami, więc zapraszam do dalszej części wpisu.

Wizualnie pędzle prezentują się bardzo ładnie, trzonki pędzli są wykonane z naturalnego drewna, solidnie połączone z aluminiową skuwką, cieszą oko, gdy się na nie patrzy.

Pędzel P10 jest przeznaczony do pudrów sypkich, prasowanych, brązujących oraz mineralnych. Włosie jest syntetyczne, bardzo miłe w dotyku o średniej gęstości. Jest to dosyć puchaty pędzel, aplikacja mineralnych podkładów czy pudrów metodą stemplowania czy okrężnymi ruchami nie sprawia kłopotu, pędzel nie podrażnił mojej skóry. 17,5 cm to całkowita długość pędzla, jest lekki i poręczny. 

 

Pędzel P24 jest przeznaczony do konturowania oraz aplikacji rozświetlacza, włosie jest puchate, o nieco wydłużonym stożku. Jest mięciutki, o syntetycznym włosiu, które nie podrażnia skóry. Umożliwia precyzyjne nałożenie kosmetyku nie robiąc smug czy plam. Pędzel nie gubi włosia, trzonek jest drewniany z aluminiową skuwką, jest lekki i poręczny. 17,6 cm to całkowita długość pędzla. 

 

Pędzelel P36 jest przeznaczony do blendowania i rozcierania cieni na powiece. Lekko zaokrąglony czubek i kształt drobnego wachlarzyka ułatwia blendowanie i rozcieranie cieni. Jest to pędzelek o naturalnym kozim włosiu, jest niezmiernie milutki, dobrze się z nim pracuje i nie gubi włosia. 18,2 cm to całkowita długość pędzla. 

 

Jak myć pędzle, aby służyły nam jak najdłużej i aby nie straciły swojego kształtu?

  1. Pędzelki myję wyłącznie w ciepłej wodzie używając delikatnego olejku do kąpieli. Czysty pędzel nie powinien puszczać żadnego koloru.

2. Osuszam pędzelek papierowym ręcznikiem wzdłuż ułożenia włosia, suszę w pozycji pionowej, przydatne są specjalne stojaki do suszenia

pędzli.

 

3. Pędzle przechowuję w specjalnych osłonkach dzięki nim, włosie nie traci kształtu podczas procesu suszenia czy przechowywania.

Jestem oczarowana jakością tych pędzli, przyjemnie się z nimi pracuje, prezentują się bardzo solidnie, ładnie wyglądają, mogę Wam polecić pędzelki mając nadzieję, że Wam również przypadną do gustu, dajcie znać czy już jest Wam znana marka Hulu i czy się u Was sprawdzają.

Dodam, że moja opinia jest szczera i nie jest sponsorowana.