Wieczorna pielęgnacja z marką La&Le

La&Le to polska marka kosmetyków naturalnych, których bazą są zioła, maceraty roślinne i ziołowe, odwary i napary. Są robione ręcznie i w małych partiach, termin ich przydatności to około 6-16 tygodni. Kosmetyki są przyjazne dla weganek i nie mają w składzie konserwantów. Opakowania są subtelne o prostej formie. Zwracam szczególną uwagę na kilkuetapową wieczorną pielęgnację, oczyszczoną buzię przygotowuję do dalszych pachnących, przyjemnych zabiegów pielęgnacyjnych, nawilżających i ujędrniających. Zapowiada się całkiem pokaźna recenzja, jeśli jesteście ciekawe to zapraszam do dalszej części wpisu.

Hydrolat z kwiatu rumianku i bławatka bardzo przypadł mi do gustu. Po oczyszczeniu twarzy spryskuję nim twarz. Wydaje mi się, że po aplikacji hydrolatu skóra staje się lekko napięta. Hydrolat ma dość intensywny ziołowy zapach, łagodzi i wycisza zmiany skórne w postaci małych krostek. Koi i odświeża skórę. Nie podrażnił ani nie uczulił mojej skóry. Ze względu na swoje działanie może być stosowany przez osoby z cerą wrażliwą i alergiczną. Przydatność to kilka tygodni, niestety jest mało wydajny i jesteśmy w stanie go zużyć w czasie 6 tygodni.

Masło kawowe pod oczy jest dla mnie odkryciem kosmetycznym, ma fenomenalny zapach kawy!!, gdy tylko unoszę wieczko zapach pojawia się w całej łazience. Konsystencja jest gęsta, na skórze tworzy się tłusty film, który mi zupełnie nie przeszkadza, w końcu to wieczorna pielęgnacja, ważne, aby kosmetyki miały możliwość wchłonąć się i móc sprawić, aby nasza skóra była zdrowa i pełna blasku. Gdy budzę się rano skóra jest nawilżona, wygładzona i zregenerowana. Kofeina zawarta w kremie jest antyoksydantem i to jej zawdzięczam super działanie. Jedynym minusem kremu jest jego ogromny pojemniczek pomimo codziennej i nie oszczędnej aplikacji, nie jestem w stanie zużyć go w ciągu 16 tygodni. Mniejsze opakowanie było mi mile widziane, ponieważ po prostu szkoda tak rewelacyjnego kremiku.

Pomadką, bez której nie wyobrażam sobie pójść spać to pomadka o zapachu pomarańczy. Cudownie pachnie i ma świetny skład. Masło koi moje usta, które szczególnie zimą są spierzchnięte i suche. Składniki, takie jak masło shea, olej kokosowy, wosk pszczeli, olejek eteryczny nawilżają i regenerują. Usta są miękkie, wygładzone i gładkie. Konsystencja jest gęsta, ale nie sprawia kłopotów, gdy ją aplikujemy.

Masło do ciała o zapachu kwiatów magnolii z oliwą z oliwek to aromatyczne masło, które pomaga mi dbać o skórę całego ciała. Aplikować go można też na przesuszone miejsca; łokcie i stopy. Konsystencja jest gęsta, zapach ma kwiatowy z nutką oliwną. Gdy wydobywam masełko z opakowania, na skórze masło zamienia się w pachnący olejek, który szybko się wchłania, nie pozostawia tłustego filmu, a skóra jest miękka, nawilżona i gładka.

Jestem ciekawa, czy naturalne kosmetyki znajdują się w Waszej pielęgnacji i po jakie sięgacie. Czekam na komentarze. 

Wszystkie kosmetyki można kupić na stronie producenta; ceny wahają się od 20-40złotych.

Dodam, że moja opinia jest szczera i nie jest sponsorowana.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *