Ulubieńcy października

Dziewczyny♥

ubiegły miesiąc upłynął mi przy codziennym makijażu kosmetykami Lily Lolo, a wieczorami w mojej chwili zapomnienia o codziennych sprawach stosowałam ulubione rytuały pielęgnacyjne oraz testowałam wiele nowości. Dziś chciałam Wam przedstawić moich faworytów, którzy przypadli mi do gustu i pozostaną w mojej kosmetyczce na dłuższy czas. Zapraszam do czytania.

Marka Lily Lolo wywodzi się z Wielkiej Brytanii i dostarcza naturalne mineralne kosmetyki do makijażu. Zróżnicowana paleta odcieni począwszy od podkładów mineralnych, poprzez róże, cienie do powiek i wiele innych, sprawia, że każda z nas odnajdzie odcienie odpowiednie dla swojego typu karnacji. Rozpoczynając przygodę z makijażem kosmetykami sypkimi musimy pamiętać, aby odpowiednio nawilżać naszą skórę, wtedy minerały będą dobrze z nią współgrały.

Niezbędnym pomocnikiem przy aplikacji sypkich produktów jest pędzel Kabuki, który z nimi idealnie współpracuje, praca z nim to sama przyjemność, pędzel jest wykonany z syntetycznego włosia, które jest miłe w dotyku i bardzo miękkie, nie kłuje ani nie wywołuje podrażnienia skóry. Gęste włosie ze stabilnym trzonkiem zyskało w moich oczach.

Sprawdzonym i jednocześnie niezawodnym sposobem nakładania sypkich podkładów to aplikacja na sucho. Należy pamiętać, że sposób aplikacji zależy od rodzaju skóry.

♦W przypadku skóry normalnej, mieszanej i tłustej zachęcam, aby wykonywać koliste ruchy. Czynność aplikacji podkładu powtarzamy kilkukrotnie, aby uzyskać pożądany efekt.

♦W przypadku skóry suchej, naczyniowej, wrażliwej, skłonnej do podrażnień, najlepiej jest aplikować podkład pędzlem kabuki wykonując krótkie, posuwiste ruchy z góry na dół.

Kolejną opcją jest stemplowanie pędzlem. Dzięki takiej formie aplikacji nie podrażniamy skóry włosiem pędzla, jak również nie powodujemy mikro-złuszczania suchego naskórka. Swoją skórę „stempelkuję” miejsce przy miejscu, w przypadku nanoszenia podkładu tą metodą należy pamiętać o tym, że dzięki takiej aplikacji uzyskujemy większe krycie, dlatego należy uważać z ilością warstw oraz kosmetyku.

Aplikacja podkładu mineralnego: na wieczko wysypuję niewielką ilość produktu, następnie „wmasowuję” wysypany proszek w pędzel, potem strzepuję brzegiem pędzla o pokrywkę/spodek, aby to co zostało na włosiu spadło do pokrywki. Uważam, by nie nabrać zbyt dużej ilości produktu, wystarczy odrobina. Zależy mi, aby kosmetyk osadził się głęboko we włosiu, dzięki czemu produkt się nie pyli, ten efekt uzyskuję uderzając podstawą pędzla o płaską powierzchnię. Zasadą jaką się kieruję, jest taka, że nanoszę kilka cienkich warstw, zamiast jednej grubej. Zaczynam nakładanie podkładu od środkowej części twarzy wykonując koliste ruchy.

Podkład, który testowałam to China Doll o bardzo jasnym odcieniu dla jasnej karnacji. Podkład jest w kolorze jasnego beżu, idealnie stapia się ze skórą, współpracuje z mineralnym korektorem. Uzyskałam naturalny efekt krycia, bez efektu maski. Podkład się nie „roluje” w ciągu dnia. Konsystencja jest lekka i miałka. Jest niezwykle wydajny, bezzapachowy, zawiera naturalny filtr przeciwsłoneczny SPF 15. Ponadto w składzie nie zawiera drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwinków, wypełniaczy, syntetycznych substancji zapachowych i konserwantów.

Korektor nosi nazwę Blondie Cover Up w odcieniu jasnego beżu, trochę wpada w różowe tony, sprawdza się u mnie w zakrywaniu wszelkich niedoskonałości. Współpracuje z podkładem China Doll. Konsystencja jest lekka i jedwabista. Pozostawia matowe wykończenie, bez efektu maski. Daje długotrwałe krycie. Nie pachnie, nie zawiera drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwników i konserwantów. Korektor nanoszę przy pomocy pędzelka, maskując wybrane kłopotliwe miejsca.

Puder matujący, jaki używam to Flawless Matte. Puder absorbuje nadmiar sebum, pozostawia skórę matową. Kolor pudru jest biały, stapia się ze skórą nie bieląc jej. Konsystencja jest lekka, drobno zmielona, jest niezwykle wydajny i trwały. Ponadto puder nie zawiera drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwinków i konserwantów.

Moja ocena: 

wybrane kosmetyki spełniają swoją rolę, są wydajne, przyjemnie się z nimi pracuje, nie zawiodłam się, jeśli chodzi o mat na skórze, opakowania są minimalistyczne i cieszą oko.

 

Wszystkie kosmetyki możecie kupić na stronie producenta.

Dodam, że moja opinia jest szczera i nie jest sponsorowana.

 

Receptura no 171 – Odżywienie Make Me Bio

Dziewczyny♥

Make Me Bio oferuje kosmetyki do pielęgnacji ciała, twarzy, włosów, dłoni oraz dezodoranty.

W linii numerkowej, bo tak ją nazywam marka oferuje kremy do poszczególnych problemów skóry; linia dedykowana jest dla cer, które potrzebują odżywienia, wzmocnienia, sprężystości i regeneracji.

 

Co wyróżnia kosmetyki Make Me Bio?

℘ są w 100 % naturalne; stworzone na bazie ekstraktów i wyciągów roślinnych, pochodzących z przebadanych i ekologicznych upraw, tłoczonych na zimno i nierafinowanych olejów oraz witamin w czystej postaci;

℘ są w 100 % bezpieczne; właściwości zawartych w nich składników sprawiają, że produkty są hipoalergiczne, nie powodują podrażnień skóry czy wysypek;

℘ są w 100 % dopasowane dla potrzeb każdego rodzaju skóry.

 

Producent zaleca stosowanie kremu Odżywienie dla cery pozbawionej blasku. Uznałam, że po lecie i po znikającej opaleniźnie, mojej skórze przyda się dawka cennych składników.

Z miłą chęcią testowałam krem Make Me Bio przez miesiąc czasu i stał się on moim faworytem, jeśli chodzi o pielęgnację. Spełnia moje oczekiwania, jeśli chodzi o krem na dzień : ma nawilżać, współpracować z podkładem i kosmetykami kolorowymi, nie może zapychać, ma szybko się wchłaniać i mieć w składzie naturalne ekstrakty.

Prostota i szklany design zachęca do otwarcia słoiczka,  konsystencja jest lekka, szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy, idealny jest pod makijaż. Zapach jest przyjemnie wyczuwalny, dla mnie pachnie zielonym owocem z ziołową nutką.

Ponadto bogaty skład skłonił mnie do wypróbowania, zależało mi, aby działał antyoksydacyjnie, a dzięki olejowi z pestek malin uzyskałam ten efekt, olejek działa ochronnie i łagodząco. Pełni rolę naturalnego filtra przeciwsłonecznego.

Kolejne cenne składniki to :

– olej z pestek moreli ma działanie nawilżające i ujędrniające;

– masło shea działa ochronnie i regenerująco. Dzięki wysokiej zawartości witaminy A i E opóźnia procesy starzenia się skóry i chroni przed wolnymi rodnikami. Dodatkowo zabezpiecza skórę przed negatywnym działaniem czynników zewnętrznych;

– olejek jojoba działa normalizująco i doskonale pielęgnuje. Struktura olejku zbliżona jest do sebum wydzielanego przez skórę, dzięki czemu wytwarza on naturalną barierę ochronną na powierzchni skóry, zapewniając odpowiedni poziom nawilżenia i blask. Dzięki olejkowi skóra jest miękka i jędrna;

– olejek arganowy działa przeciwzmarszczkowo i pielęgnująco. Zawarta w olejku witamina E ma silne działanie odmładzające, spłyca zmarszczki i opóźnia procesy starzenia się skóry. Doskonale nawilża i poprawia elastyczność skóry.

Sposób użycia: nakładam krem na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu, a następnie delikatnie wmasowuję.  Stosuję go codziennie rano.

Moja opinia:

krem doskonale odżywia, nawilża, nie podrażnia, nie uczula, ani nie ma uczucia ściągnięcia. Skóra jest bardziej promienna, wygląda na wypoczętą.

 

Krem kosztuje około 65 zł, możecie go kupić na ezebra.pl

Dodam, że opinia jest szczera i nie sponsorowana.

RESIBO-SERUM NATURALNIE WYGŁADZAJĄCE- SPRAWDZAM CZY DZIAŁA

Dziewczyny♥

postanowiłam przybliżyć Wam kolejny kosmetyk firmy Resibo, no cóż nie potrafię zrezygnować z testowania kosmetyków, o których krążą pozytywne opinie, więc sama chciałam się przekonać czy jest wart wypróbowania, przekonajmy się!

Resibo jest producentem naturalnych kosmetyków, przeznaczonych do pielęgnacji twarzy i ciała, możemy zakupić je na stronie producenta resibo.pl

Pierwsze wrażenia:

idealna pipetka mieszcząca się w szklanej buteleczce, sprawdza się rewelacyjnie, nabieram tyle kropel ile potrzebuje. Producent zaleca 3-4 krople, ale nie mogę się oprzeć by aplikować więcej. Konsystencja serum jest olejkowa, mimo to bezproblemowo rozprowadza się na skórze, dobrze się wchłania, pozostawia tłustawą warstwę, ale nie jest to kłopotliwe. Zapach zupełnie mi nie przeszkadza mimo, że jest intensywnie ziołowy, ja lubię takie zapachy.

Olejek wklepuję opuszkami palców w skórę, produkt aplikuję podczas wieczornej pielęgnacji. Posiadaczki skóry suchej mogą połączyć olejek ze swoim ulubionym kremem. Moja skóra jest mieszana, więc wolę aplikować olejek wieczorem. Serum jest bardzo wydajne, testuję je od kilku tygodni, a zużywalność jest znikoma.

Naturalne składniki zawarte w serum:

-stoechiol, czyli ekstrakt z lawendy motylej, która przeciwdziała zmarszczkom mimicznym i wygładza skórę

-Lakesis – ekstrakt z „łez” drzewa pistacia lentiscus, dzięki niemu skóra odzyskuje gęstość

-olej marula ma silne działanie antyoksydacyjne, goi i regeneruje

-skwalan roślinny, którego zadaniem jest zapobieganie utracie wilgotności, przywraca skórze elastyczność i gładkość, zmniejszając płytkie zmarszczki

-pochodna witaminy C, która rozjaśnia i zapobiega powstawaniu przebarwień

 Moja ocena:

skóra jest nawilżona, miękka w dotyku i bardziej gładsza niż zaczęłam upiększającą terapię. Potwierdzam, że serum wygładza skórę, uelastycznia i rozświetla. Jeśli mamy skórę problematyczną załagodzi drobne zmiany skórne. Nie zapycha porów oraz nie powoduje wysypu niedoskonałości.

Dodam, że opinia jest szczera i nie sponsorowana.

na.

LillaMai-krem z kofeiną


Dziewczyny, mam przyjemność testować od kilkunastu dni krem pod oczy firmy LillaMai.

Kosmetyki LillaMai są ręcznie robione. Powstają małe serie. Kosmetyki nie są testowane na zwierzętach, nie są używane produkty pochodzenia zwierzęcego ani oleje mineralne wytwarzane z ropy naftowej.

Kosmetyki LillaMai są wytwarzane z surowców ekologicznych; używane są tylko naturalne składniki zapachowe, czyli oleje eteryczne, również wykorzystuje się naturalne zapachy olejów nierafinowanych zimnotłoczonych oraz hydrolaty. Tym samym marka odróżnia się od innych producentów kosmetyków.

Wachlarz jaki oferuje nam marka jest szeroki, zakupimy kosmetyki do pielęgnacji ciała, twarzy, produkty do włosów oraz dla mężczyzn. Krem jest dostępny na stronie producenta; https://lillamai.com/produkt/krem-pod-oczy-z-kofeina/ w cenie ok. 55 zł.

Cechy produktu

Krem zapakowany jest w zgrabnym pojemniczku z pompką, dzięki czemu aplikujemy odpowiednią ilość, jaka jest nam potrzebna, pompka jest na plus ze względu na aspekt higieniczny.

Konsystencja jest dość gęsta, przypomina masełko, dobrze rozprowadza się na skórze, jeśli chodzi o zapach wyczuwam nuty kawy i róży. Zapach utrzymuje się długo na skórze. Krem szybko się wchłania, pozostawia delikatny tłusty film, ale nie jest to minus kremu.

Krem jest bogaty, jeśli chodzi o skład, a mianowicie zawiera w sobie :

→hydrolat różany z dodatkiem masła karite, olej z pestek czerwonych malin i z pestek granatu; wymieniona baza doskonale regeneruje i natłuszcza skórę.

→ekstrakt z zielonej herbaty działa antyoksydacyjnie, a ekstrakt z kawy działa pobudzająco na naczynka i likwiduje obrzęki.

Krem doskonale pielęgnuję skórę, wygładza ją, wyraźnie odczułam poprawę nawilżenia w okolicach pod oczami. Skóra jest natłuszczona, miękka i gładka w dotyku.

Okolicę pod oczami smaruje kremem podczas wieczornej wieloetapowej pielęgnacji. Po pierwszej aplikacji moja skóra po zastosowaniu kremu delikatnie się zaróżowiła, lecz nie była sucha ani podrażniona. Efekt zaczerwienienia szybko minął, a przy kolejnych aplikacjach moja skóra zareagowała pozytywnie.

Moja ocena:

podsumowując krem jest godny polecenia, ze względu na wydajność, sposób aplikacji w formie pompki, subtelne opakowanie, skład kremu, który zachęca do użycia. Delikatny zapach oraz konsystencja również przypadła mi do gustu.

Dodam również, że zaczęłam współpracować z firmą LillaMai, lecz zaznaczam, że moja opinia jest szczera i nie sponsorowana.

BIOETIQ- Różane Cudo

Dziewczyny♥

do mojej codziennej pielęgnacji trafił krem firmy BIOETIQ, o nazwie Dotyk Natury.

Polska marka BIOETIQ powstała w trosce o zdrową skórę i dobre samopoczucie. Surowce są pozyskiwane w sposób naturalny. Ideą i misją marki jest dbałość o naturę, troska o zdrowie, surowce są dobierane ze względu na właściwości zdrowotne i pielęgnacyjne. Marka na rynku kosmetycznym funkcjonuje od trzech lat. Firma oferuje kosmetyki do pielęgnacji twarzy, m.in. peelingi, oleje, kremy. Continue reading →

Lista zakupów Rossmann promocja -55% październik 2017

Dziewczyny♥

powróciła kultowa promocja do -55% na kosmetyki do makijażu w Rossmannie! Promocja potrwa do 19.10.2017r.

Przygotowałam dla Was  listę pewniaków, na które warto zwrócić uwagę podczas zakupów. Jeśli jesteście ciekawe moich typów zapraszam do dalszego czytania.


Co planuje kupić na promocji?

  1. Rozświetlacz WIBO

Bogaty w wit. E i proteiny jedwabiu. Skóra dzięki niemu delikatnie się mieni i wygląda dziewczęco. Jest wydajny, przyjemnie prezentuje się w pudełeczku.

2. Konturówka w sztyfcie Bell – Long Wear Lip Pencil

Fanki odcieni nude znajdą coś dla siebie. Moje usta pokochały odcień 101 w kolorze nude,  wpadającego w przygaszony róż. Precyzyjnie wykonturujemy usta i nadamy im intensywny kolor.  Dzięki miękkiej i delikatnej konsystencji konturówka łatwo się rozprowadza. Długo utrzymuje się na ustach i ich nie wysusza.

 

 

3. Róż Hypoallergenic Modelling Rouge

Formuła kosmetyku nie sprawia problemów w aplikacji, róż nadaje policzkom subtelny kolor, skóra nabiera naturalnych rumieńców. Kolor jest trwały i intensywny.

4. Cień do powiek Maybelline Color Tattoo

Uwielbiam go za to, że jest wielofunkcyjny. Sprawdza się jako baza pod smokey eye, jako cień i jako eyeliner. Konsystencja cienia jest kremowo-żelowa, kolor jest intensywny i długotrwały.

5. Tusz do rzęs MaxFactor 2000 Calorie

Jest to kultowa maskara, nie rozmazuje się, jest wodoodporna, kolor jest intensywny, szczoteczka rozczesuje, rozdziela i pogrubia rzęsy. Czego chcieć więcej, jest moim ideałem.

6. Puder bananowy WIBO

Puder sypki, idealny do zagruntowania korektora pod oczami, koryguje wszelkie zaczerwienia. Konsystencja jest miałka, w kolorze żółtym, ale stapia się ze skórą i staje się niewidoczny. Przeznaczony dla skóry problematycznej.

 

 

Moja lista zakupów jest dość krótka, dla mnie są to kosmetyki sprawdzone i godne polecenia.

Napiszcie, co Wam udało się upolować w Rossmanie.

TOP 4 NIEDROGICH PUDRÓW MATUJĄCYCH

Babeczki,

przygotowałam dla Was zestawienie pudrów matujących, które w moim odczuciu są godne polecenia, każda dziewczyna, która boryka się z cerą problematyczną, chce przykryć ewentualne niedoskonałości i wyglądać naturalnie. Dodatkowo pudry są w przystępnej cenie, maksymalnie do 26zł.

PUDER SYPKI TRANSPARENTNY-KOBO

Wydaje mi się, że puder powrócił do asortymentu, gdyż długo nie mogłam go zakupić. Puder ma działanie matujące, utrwala makijaż, aplikuje go również pod oczy w celu zagruntowania korektora, jak i na całą twarz. Idealny dla cer trądzikowych, mieszanych, nie zapycha porów, nie podrażnia.

♦Utrzymuje efekt matu przez kilka godzin

♦Przyjemnie pachnie

♦Kolor żółto-beżowy, tym samym odrobinę bieli, ale po chwili stapia się ze skórą

♦Konsystencja lekka, miałka

♦Idealny dla skór tłustych, mieszanych

PUDER SYPKI RYŻOWY MY SECRET

Jest idealny dla cery problematycznej, ponieważ absorbuje nadmiar sebum, świetnie gruntuje korektor w strefie pod oczami, nie wysusza skóry.

♥Matuje i redukuje świecenie cery przez kilka godzin

♥Przyjemnie pachnie

♥Kolor biały, lecz nie bieli

♥Konsystencja miałka, ale mam wrażenie, że tworzą się maleńkie grudki, co jednak nie przeszkadza przy aplikacji

♥Idealny dla skór tłustych i mieszanych

PUDER SYPKI ECOCERA

Puder nie zawiera talku oraz parabenów, jest hypoalergiczny. Nie zapycha porów i nie obciąża skóry, makijaż wygląda naturalnie,dostępny w drogerii ezebra.pl.

→Ma długotrwałe działanie matujące, pochłania nadmiar sebum, cera jest wygładzona

→Jest bezzapachowy

→Kolor biały, troszkę bieli, idealny do bakingu, czyli modelowania twarzy pudrem

Produkt ma sypką, lekką konsystencję

→Idealny dla cery mieszanej, skłonnej do trądziku-łagodzi zmiany skórne

PUDER BANANOWY WIBO

Puder oczarował mnie zapachem, aplikacja sprawia przyjemność, koryguje zaczerwienienia,dostępny w drogerii ezebra.pl.

⊗Rozświetla skórę, nadaje aksamitne wykończenie makijażu, idealny do bakingu, świetnie gruntuje korektor w strefie pod oczami

⊗Naprawdę pachnie bananami!!

⊗Proszek ma odcień żółty, stapia się z każdym odcieniem skóry

⊗Puder jest miałkiej, lekkiej konsystencji

⊗Idealny dla wszystkich rodzajów skóry

 


Dziewczyny, napiszcie jakie u Was pudry się sprawdzają, moja opinia jest szczera i nie jest sponsorowana.

Bubel kosmetyczny września

Dziewczyny♥

Kosmetyki Natural Secrets nie są testowane na zwierzętach, oparte są na olejach roślinnych, masłach oraz wyciągach z kwiatów i roślin. Tonik, który wcześniej Wam polecałam to mój hit, ale żel aloesowy nie spełnił moich oczekiwań ani nie spełnił obietnic producenta.


Żel wg producenta to kosmetyk wielofunkcyjny, można go wykorzystać m.in.: jako bazę pod makijaż, balsam do ciała, środek łagodzący po depilacji. Ma koić, regenerować, nawilżać skórę, łagodzić podrażnienia i zaczerwienia, ma schładzać skórę oraz niwelować uczucie pieczenia po opalaniu.


Właściwości wg producenta:

  • łagodzi podrażnienia po depilacji
  • łagodzi zaczerwienienie i świetnie nawilża skórę
  • działa grzybobójczo, stosowany na skórę głowy, potrafi poradzić sobie z uporczywym łupieżem
  • wspomaga regenerację tkanki skórnej
  • przyjemnie chłodzi oraz niweluje uczucie pieczenia, również po ukąszeniach owadów
  • skutecznie łagodzi skórę po opalaniu
  • może być używany jako baza pod makijaż
  • pobudza cebulki włosów do wzmożonej pracy

Konsystencja jest żelowa, przeźroczysta, delikatnie pachnie, nie sprawia kłopotu przy aplikacji, nie spływa po palcach.

Po nałożeniu żelu na twarzy pojawia się lepką warstwa, nie nadaje się jako baza pod makijaż, gdyż dosłownie po kilkunastu minutach skóra zaczyna się świecić, pomimo przyprószenia cery pudrem matującym. Niestety aplikując go na ciało również intensywnie wyczuwam zapach alkoholu, skóra się lepi, nie wyobrażam sobie nałożyć żelu na włosy, bo by się maksymalnie skleiły.



W mojej ocenie żel nie spełnił żadnych obietnic producenta, nie nawilżył, nie zregenerował skóry, nie schłodził. Nie sprawdza się jako baza.

Plusem jest cena kosmetyku, ale zdecydowanie go nie polecam.

Dziewczyny, dajcie znać czy u Was się sprawdził, moja opinia jest własna i nie sponsorowana.

Bitwa nudziaków – Rimmel i Bourjois

Dziewczyny ♥

wciąż nie mija trend na matowe usta, więc postanowiłam porównać dwa nudziaki.

Szminka Rimmel The Only One Matte jest nową odsłoną poprzedniczki The Only One. Nowa szminka zachowuje właściwości wersji poprzedniej, oprócz nawilżenia możemy się spodziewać matowego wykończenia.

Szminka ma miękką, aksamitną konsystencję, przypomina troszkę masełko, dobrze rozprowadza się na ustach, ma bardzo intensywny kolor nude, delikatnie wpada w odcień bladego różu. Szminka nawilża usta, nie skleja ich, usta są matowe, chwilę trzeba poczekać aż zastygnie. Kolor wtapia się w skórę ust, ale nadal jest komfortowa i nie wysusza ust. Kolor utrzymuje się dość długo, nawet po jedzeniu usta są lekko zabarwione. Zapach jest delikatny, bardzo przyjemny. Opakowanie jest kobiece i maleńkie, idealne do torebki.

Podsumowując, pomadka jest trwała, nawilża, komfortowo się ją nosi, kolor jest intensywny.

Testuję również nową pomadkę Rouge Velvet the Lipstick od Bourjois, w odcieniu 01, a dostępna jest w 12 odcieniach: od kolorów nude , przez intensywne czerwienie, delikatne róże, aż po zmysłowe ciemne kolory.

Zachwycona jestem jakością i trwałością tej szminki. Odcień 01 jest w kolorze nude, delikatnie wpada w brąz.

Szminka ma super miękką konsystencję, dobrze rozprowadza się po ustach, pozostawia uczucie komfortu po nałożeniu.

Wygodnie się nią maluję, sztyft jest wyprofilowany, aby szybko i dokładnie pomalować usta.

Usta są nawilżone, nie sklejają się, pomadce trzeba dać chwilę, aby zastygła, nie zastyga całkowicie na mat, komfortowo się ją nosi, jeśli chodzi o trwałość to dla mnie hit, pomadka utrzymuje się przez kilka godzin, pomimo jedzenia i picia.

Formuła szminki składa się z lekkich olejków i wysokoskoncentrowanych czystych pigmentów,  kolor pomadki jest intensywny. Zapach jest bardzo przyjemny. Opakowanie jest prześliczne, odpowiada odcieniowi jaki mamy w środku.

Uwielbiam nudziaki, testowane przeze mnie szminki są godne polecenia, warte swojej ceny, wg mnie nie posiadają żadnych minusów, przyjemnie i komfortowo nosi się je na ustach.